Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij
Szybki kontakt: tel.: +48 68 363 81 88, e-mail: biuro@wentor.pl
Koszyk jest pusty.
Brak produktów do porównania

Pogawędka z Sergio Leoni

2014-11-03WentorTechnika-zdunska

Fascynująca podróż, w trakcie której odkryjemy niesamowity design.


Wystarczy spojrzeć na piece Sergio Leoni, aby zrozumieć, że opowiadają swoją własną historię. Można poczuć ich ciepło, podziwiać urok, kolory i rzemiosło. Obserwowanie tych pieców ujawnia, że ich design nie zmienił się od 50 lat. Jeżeli będziesz miał szczęście odwiedzić San Polo d’Enza i spotkać Sergio osobiście, bardzo szybko staniesz się fanem tej małej heroicznej włoskiej firmy.


Założyłeś swoją firmę w 1961 r. Jak wspominasz początki?
Moje życie  nie było łatwe. Byłem jedynym dzieckiem owdowiałej matki. Musiałem zdusić w sobie artystyczne ambicje i podjąć się zawodu, który pozwoli mi zarobić na życie: budowniczego. Punkt zwrotny nastąpił w momencie, gdy rozpocząłem pracę w firmie architektonicznej w Parmie. Znajdował się tam warsztat ceramiczny, którego materiały natychmiast przykuły moją uwagę. Były różnorodne, przestrzenne i przybierały wiele form. Zdałem sobie sprawę, że bez trudu mogę narysować na papierze potencjalne ceramiczne przedmioty, o nieskończonej liczbie kształtów i wariantów.


Skąd wzięła się idea pieców ceramicznych?
Rozpocząłem od wykonywania obiektów, lamp i ceramicznych zabudowań do kominków. Podczas instalacji podsłuchiwałem rozmowy klientów. Otwarte kominki były co prawda piękne, ale nie pozwalały na efektywne ogrzanie mieszkania w długie, zimowe dni. Dla uczucia ciepła trzeba było usiąść zaraz obok kominka.

W tamtych czasach dużo mówiło się o ceramicznych piecach na drewno, tak zwanych piecach Kachelofen, które były o wiele bardziej efektowne. Niemniej, piece te pochodziły z krajów nordyckich i nikt nie myślał o wprowadzaniu ich na rynek tutaj. Ja tak zrobiłem i wykonałem pierwsze modele z oryginalnym designem, który nie miał nic wspólnego z modelami Tyrolese.


Zaprezentowałem pierwsze piece na Artisian Fair we Florencji w latach 60.
Byłem zdumiony moim niespodziewanym sukcesem. Ludzie dzwonili do mnie z Milanu, Francji, Niemiec i pytali mnie: „Czy możemy przyjść i zobaczyć twoją firmę?” Ale to ja byłem tą firmą!


Czy ciągle pracujesz w swoim warsztacie? Czy pomaga Ci ktoś z rodziny?
W warsztacie czuje się jak w domu – i nawet teraz, mimo że mam ponad 80 lat – lubię tu wracać. Moje dzieci, Matteo i Chiara obecnie prowadzą firmę. Matteo zajmuje się produkcją i sprzedażą, a Chiara pracuje przy administracyjnej stronie biznesu. W miarę upływu czasu, otoczyliśmy się zespołem dobrych ludzi, którzy lubią swoją pracę tak jak my i wykonują produkty tak, ja sam bym to zrobił.


Co fascynuje Cię w tym zawodzie? Czy chodzi o modelowanie ceramiki?
Wymiarowość i różnorodność ceramiki jest czymś, co reprezentuje istotę życia: jeżeli jesteś w stanie poprowadzić ją w odpowiednim kierunku, osiągniesz dokładnie to, co zamierzałeś. Gdy tylko przejdziesz przez próg naszej firmy, zobaczysz posąg Ojca Pio, który wykonałem własnoręcznie. Spotkanie z tym świętym było dla mnie bardzo ważne. Poprowadziło mnie w odpowiednim kierunku, którego potrzebowałem. „Umodelowało” mnie, tak jak zrobiłem to ze swoim życiem… i piecami.


Dowiedz się więcej: Sergio Leoni

CHĘTNIE
POMOŻEMY

Potrzebujesz porady eksperta?

Zadzwoń:

68 363 81 88


Zawsze warto zadzwonić
i skonsultować się
ze specjalistą.